Absynt
by anna walczak

Kiedy Absynt był malutki, jego oczka były szare, tak jak jego sierść, ale Ania od początku czuła, że imię „Absynt” będzie do niego pasowało. Był kociakiem nieśmiałym, z poważną minką, mordką "w ciup" i irokezem na główce. Jego uszka rozjeżdżały się na boki i był bardzo pociesznym kociątkiem.

Absynt zawsze odbierał rzeczywistość na swój sposób, który niewiele ma wspólnego z ludzka logiką.
Kiedy uczyliśmy go, że nie może jeść z miski Bohemy, która stała na parapecie, Absynt zapamiętał z tego tylko tyle, że nie może jeść z misek, które stoją wysoko. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby jeść z miseczki zrzuconej na podłogę. Rozróżnienie na „moje” i „nie moje” po prostu nie mieści się w jego główce.

Absynt ma bujną wyobraźnię, boi się wszelkich zasłonek i firanek. Przerażony, potrafi wpatrywać się w nie godzinami i jesteśmy przekonani, że widzi czające się za nimi potwory. Odchodzi z niemal słyszalnym westchnieniem ulgi dopiero, gdy odchyli się zasłonkę i kot sprawdzi, że nikogo/niczego za nią nie ma.

Nasz zielonooki kocurek ma również bardzo silnie rozwinięty instynkt i doskonały refleks. Muchy łapie metodą „klaskaną” - dwoma wyciągniętymi w górę łapkami. Wszystko co się samo rusza, a jest obce i dziwnie pachnie - jest straszliwym wrogiem, którego trzeba złapać i trzymać, by w ten sposób bronić swojego stada! by wojtek mroczek Tak jest na przykład z zabawką pająkiem (pająk jest połączony z pompką ukryta w dłoni i, pod wpływem pompowanego powietrza, podskakuje, przemieszczając się w ten sposób po podłodze), kot tak się jej boi, że musieliśmy ją schować.

Z błyskawicznym łapaniem wszystkiego, co się rusza, wiąże się na poły tragiczna na poły śmieszna historia. Pewnego dnia, prawdopodobnie niedługo przed naszym obudzeniem się, przez uchylone okno wpadła do domu sikorka. Kiedy wstaliśmy, zastaliśmy Absynta siedzącego pod stołem, trzymającego coś w pyszczku i jednocześnie warczącego zajadle. Okazało się, że trzyma w zębach biednego ptaka. Nie byliśmy pewni, co mamy zrobić. Wojtek, w pierwszym odruchu, po prostu złapał kota i wystawił go na balkon. Absynt tylko na to czekał - z wielką ulgą wypluł sikorkę i uciekł w popłochu. Ptaszek był już, niestety, martwy - prawdopodobnie nie wytrzymało jego serduszko, ponieważ nasz mądry kocur nawet nie naruszył go ząbkami. Wróg wleciał, kot go złapał, a następnie z wielką ulgą się go pozbył. Pomysł, żeby zjeść sikorkę nawet nie przyszedł mu do głowy!

Strona główna

Zaprzyjaźnione kocie fora:

MIAU
ZAKOCENI
KOCIA REPUBLIKA

Przygarnij kota:

KOCIE ADOPCJE

Jeśli możesz - POMÓŻ:

schronisko w CELESTYNOWIE

Lecznice, które polecamy:

Warszawa, ul.Śreniawitów 9
tel. (022) 8890582 - 83, 0502-510-540

dr Urszula Szewczyk, Warszawa
ul. Sobieskiego 74/78, tel. (022) 6518825

Tani, godny zaufania sklep zoologiczny:

ANIMALIA

Kontakt z nami

Księga gości


KociaStrona layout © Anna Walczak 2007